piątek, 31 sierpnia 2012

ASOCIAL.

Nie funkcjonowała jak normalny człowiek, bo nie posiadała własnej społeczności. Była odrębną jednostką, której jedyne i żałośnie monotonne zajęcie stanowiło spacerowanie po kilkudziesięciu metrach kwadratowych, ograniczonych kilkoma ścianami. Zrezygnowała z uczestniczenia w sferze społecznej, bo próbowała uniknąć konfrontacji własnych problemów z ludźmi, których ledwie znała. Poza tym podchodziła do emocji w sposób egocentryczny, egoistyczny nie lubiła się nimi dzielić z prostej przyczyny: należały do niej. Depresja, jak widać, skutecznie zabijała aktywność społeczną człowieka, dodając przedrostek "a". Aspołeczna


niedziela, 12 sierpnia 2012

YOU CAN SEE ME TOO PANE.

Widzisz mnie za szybą; niewyraźną mogiłę, umykający światłu wrak.Słyszysz szept docierający do Twoich uszu w postaci bezgłośnego larum - to nie ja, to zwierzę, które w sobie trzymasz - pięknie!, jakże niewinnie pachnie okrutność. 


WE ARE SLEEPING TOGETHER, WE ARE DREAMING INDYVIDUALLY.

Mamy jedno łóżko: śpimy razem, śnimy osobno. Fizyczna nieogłada, duchowa nieporęczność.Truskawkowa rozkosz pisana łzawą kredką. 




LIKE IT.

Lubię, kiedy przykładasz lufę pistoletu do czoła przeszłości. Lubię, kiedy bez zastanowienia naciskasz spust. Lubię ten huk - huk umierającej przeszłości.


sobota, 11 sierpnia 2012

I AM SINKING IN DREAMS.

Zapadam się w snach na ostrej krawędzi rzeczywistości;
gorejące rany zostawia, gorejące rany koi.



WITH TIME.

Czasem - owo czasem wynikało z czystej przezorności - uciekałem wzrokiem
w nieznany nikomu punkt, by nie zwracać na siebie uwagi.



piątek, 10 sierpnia 2012

AND THE BOND WAS OURS.

A nasza więź była, dosadnie mówiąc, statyczna i wyzuta z barw. Mimo wszystko usprawiedliwiałem się tym, że tkwiło w niej niepodważalne, fascynujące piękno; coś musiało mnie trzymać przy tym kobieco-męskim indywiduum. 


THE ROOM WAS LITTLE.

Pokój był niewielki, a jednak przytłaczał dziwacznym ogromem, który dusił jakiekolwiek uczucia. Brak ekspresji zamykał mi nieodwracalnie usta; leniwie staczałam się w narastającą ciemność, w nieopanowaną dzikość absolutu - a on mi cichutko do ucha szeptał: chodź do mnie, chcę cię - więc poszłam.


wtorek, 7 sierpnia 2012

I THOUGHT THAT I COULD COUNT ON YOU.

Myślałam, że mogę na Ciebie liczyć - zaprowadziłaś mnie do piekła bram; porzuciłaś na skraju snu. Żadnego znaku nie zostawiłaś tam. 


INCOMPREHENSIBLE PURRING.

Niezrozumiałym mruknięciem poruszam wiosenne sny, zuchwałym szarpnięciem wzdycham, cieszę, pożądam.



niedziela, 5 sierpnia 2012

RELIEF CAME.

Ukojenie przyszło w koronkowym aksamicie, zahaczyło o usta - nieśmiało, niedbale, niespokojnie; zatopiło mnie w wiecznej namiętności.



WORDS.

Słowa powypadały jak nasączone zgnilizną zęby staruszki; nie mielisz nimi, nie grozisz, nie straszysz. Żałośnie wyglądają zza Twoich ust, żałośnie.


STILL SLOWLY.

I tak pomału, opadamy na powierzchnię bez-egzystencji.


I AM STRANGLING DREAMS.

Duszę marzenia pod jed(w)abną poduszką (bez)sumienia.


THEY WERE SO.

Były takie ramiona, co słodkim smakiem obejmowały moje usta. Były takie oczy, co wypalały dziury w moich myśląych skroniach. Były takie uśmiechy, co powrywały za sobą w przepaść. Byłeś taki Ty - ale już Ciebie nie ma. 



sobota, 4 sierpnia 2012

HE IS LIVING IN WANT.

Żyję w niedostatku, bo nasycenie rozpiera - i choć serce pragnie, po cichu to wyżeram. Nie pozwalać na bezbrzeżne upojenie, a chować się pośród strachliwie szepczących pragnień. Zostań człowiekiem - nie pragnij, to Twoje pierwsze przykazanie.


THE LIFE NICE IS GIVING US THE SLIP.

  Życie nam się pięknie wymka, w nawale uśmiechów i nieśmiałych spojrzeń. 


piątek, 3 sierpnia 2012

ELLIPSIS.

Wielokropek; myśl nieskończona, choć roznosząca zroszpaczone larum zwieńczenia. Przyozdobiona tysiącem głuchych uczuć, lśniących beznadziejnie na dnie rozpustnej świadomości, leży nieruchomo, domagając się destrukcji.

środa, 1 sierpnia 2012

WE ARE HIDING IN THE SHADOW OF THE DAY.

 Chowamy się w cieniu dnia, by zginąć w wynurzających się znad linii horyzontu ciemnościach. Chowamy się w cieniu dnia, by uciec przed natarczywym, nieprawdziwym słońcem.