piątek, 28 grudnia 2012

YOUR HEART.

Skóra drży od dotyku. Oczy błądzą. Jesteśmy skrzywdzeni przez przeznaczenie, skazani na zniszczenie, skazani za obłąkanie. Uciekamy nocą do pobliskiego parku gdzie malujemy na chodnikach tęczę. Czarno białą. Białe ścieżki, znane aż za dobrze. Blues gra zagłuszając krzyki zza okna. Idziemy przed siebie, zaglądając ludziom do okien kiedy śpią. A myślimy o tym samym, upadamy ale tego wieczoru wiem, że nikt tak jak ja, nikt nie był tak wysoko. Jesteśmy Ikarem, jesteśmy klątwą dla ludzi zauroczonych naszym milczeniem. Jesteśmy złem, i śmiejemy się śmierci prosto w twarz jadąc ulicą pod prąd. Wszystko dzieje się jak w śnie, chociaż nie zamykamy oczu. Dziś nie jestem dziewczynką, dziś jestem kobietą, która nabija na obcas Twoje serce.


wtorek, 25 grudnia 2012

NOTTHINGNESS.

Nikt, kto nie doświadczył kiedykolwiek nicości, nie potrafi pojąć, co ona naprawdę oznacza. Nie mam na myśli żadnej otchłani czy pustki, ale po prostu nieobecność czegokolwiek. Nicość przybiera różne formy, objawia się w obrazach i kształtach, lecz one nie przesłaniają jej prawdziwej natury. Nie istnieje ruch. Nie ma pragnień ani smutku. Nicość nie boli. Ona pochłania.


poniedziałek, 24 grudnia 2012

MAKING PROMISES.

Ciężko złapać jakikolwiek rytm, kiedy się go nie posiada, ale - mimo wszystko - warto próbować, bo być może znajdziemy w tym coś satysfakcjonującego. Nigdy nie byłam dobra w składaniu obietnic. Nie potrafię powiedzieć, że będę, jednak zawsze mogę stwierdzić, że przynajmniej się postaram. 


niedziela, 23 grudnia 2012

LIFE.

Życie ma to do siebie, że często zmusza do zastanowienia. Podświadomie nie próbujemy tego procesu zwalczyć, pozwalamy sunąć naszym myślom strumieniami, których źródłami są interesujące konkluzje, nowe poglądy czy cięższe wątpliwości. Mimo wszystko, zaduma stanowi fundament ludzkiej świadomości, niejako prowadząc do rozszerzania początkowo ograniczonych i bardzo ściśniętych horyzontów. Zamyślenie to nie tylko roztargnienie, a refleksja nad samym sobą. Chwila niewinnego egoizmu odżywiająca stłamszony monotonnością umysł. Zastanowienie niewątpliwie jest piękne - pod warunkiem, że pamięta się o umiarkowaniu i pokorze.Nie ruszam tego tematu bez powodu. Prozaiczna, niemal oblana zwykłością, sytuacja sprawiła, że coraz częściej zaczęłam popadać w zadumę. I chociaż to, co mi się przydarzyło, było proste, klarowne i znane, strona, w której kierunku pędziły moje myśli, zadziwiała nawarstwiającymi się komplikacjami, rozległymi labiryntami, obcością i nadzwyczajnością. Zainteresowała mnie bowiem natura ludzkiego umysłu. Zainteresował mnie skomplikowany ciąg przyczynowo-skutkowy, występujący w biologii. Począwszy od neuronu wysyłającego impuls, skończywszy na konkretnym zachowaniu. Pisząc o tym, mam wrażenie, że to błędne koło. Układ nerwowy często porównuję do zamkniętego obwodu elektrycznego. Dopóki jest zamknięty, działa. Niemniej, zaintrygowało mnie konkretne zachowanie, a nie proces jego tworzenia. Mózg możemy przyrównać do komputera. W płacie skroniowym kory mózgowej kresomózgowia znajduje się niewielki ośrodek (hipokamp), który stanowi odpowiednik dysku twardego. Oznacza to, że w nim są przechowywane wszystkie dane, czyli ogólnie mówiąc: pamięć. Wirusem, który może uszkodzić sprawnie działający system, jest amnezja. Amnezja stanowi jednak poważne zaburzenie, wykluczające możliwość pamiętania, dlatego chciałam się skupić na zapomnieniu. Zapomnienie jest delikatniejsze, nie prowadzi do poważniejszych uszkodzeń. Wynika z roztargnienia. Nierzadko się zdarza, że człowiek wytwarza zapomnienie z premedytacją, bo nie chce pamiętać o bolesnych wydarzeniach z przeszłości. Zapomnienie w pewnym sensie stanowi mechanizm obronny dla wrażliwych umysłów, z drugiej strony potrafi wytrącić z życiowej równowagi. Zapominamy o rzeczach, które mieliśmy zrobić, o obietnicach, o położeniu niektórych przedmiotów. To pozornie nieszkodliwe zachowanie, które nie ma prawa wpływać na płynność naszego życia, a jednak! Zapominamy, zgubimy i niezaprzeczalnie tracimy część siebie. 


sobota, 22 grudnia 2012

YOU WILL BE DYING.

Zakładam szpilki, maluję usta na czerwono i tańczę do psychodelicznych melodii. Patrzysz za mną, kiedy idę ulicą kołysząc biodrami. Kiedy cię mijam śmieję się w głos a odpowiada mi echo w mojej głowie. Jest zabawnie, zlizuję likier z wisienki, bawię się w kotka i myszkę, myślę, że mogę dziś być kim chcę. Kiedy zbliżysz się za bardzo zanurzę Twoją twarz w wodzie i będę patrzeć na bąbelki uchodzące z Twoich przerażonych ust, bąbelki które pojawiają się coraz rzadziej, aż w końcu znikają na dobre. Będę obserwować Twoje palce zaciskające się na mojej ręce. Będę liczyć owce, przyglądać się niebu, a Ty będziesz zdychać.

Teraz tańcz. Pass this on.


piątek, 21 grudnia 2012

ADMIRATION WITH SPACE-TIME CONTINUUM.

Powinnaś zachwycać się tym odpryskiem czasoprzestrzeni, który czasem daje o sobie znać, dziewczynko. Wyjrzyj przez brudną szybę autobusu, przypatrz się nocy, która wymyka się spomiędzy opadających liści i zadamawia się na dachach domów. Pomyśl o tym i o tulących się do siebie latarniach, wspomnieniu kolorowych świateł w przydymionych ciemnościach, formowanych na czubkach palców słowach. Nawet jeśli na powierzchnię skojarzeń wypływają najpierw negatywne konotacje, a niezagojone rany pchają się pod zbyt ostre paznokcie - zignoruj je. Bo możesz, dziewczynko. I go where I please, I walk through walls, I float down the Liffey. Bo jeszcze czemuś w tobie zdarza się krzyczeć. Jeszcze zdarza ci się łykać hausty powietrza, dziewczynko, energia potrafi wpędzić zakończenia nerwowe w ruch, muzyka rozluźnić ucisk na wysokości mostka, a głos napiąć skórę i utrzymać krew, zmieszaną krew, zmieszaną z twoją na wiek, w plątaninie kanałów i ujść.


poniedziałek, 17 grudnia 2012

MELANCHOLY FEAR IN THE END RETURNED.

Jesienny lęk w końcu powrócił - właśnie teraz kładzie on swój wielki, ciężki łeb na twoim ramieniu. Ta świadomość zawiązuje twój żołądek na supeł, napiera na klatkę piersiową. Nie możesz swobodnie oddychać, dziewczynko, coś wspina się przełykiem, wypełnia przeponę. Przesuwa się pod językiem, pozostawiając za sobą gorzki posmak i spierzchnięte wargi. Teraz możesz zobaczyć. Czego się boisz? Czy nieumiejętność udzielenia na to, tak podstawowe, pytanie nie niepokoi cię choć trochę? A to, co myślisz, niewiele znaczy.Opowiedz o swoich lękach, dziewczynko. Spisz je, opisz. Przedstaw każdy objaw, który nie daję ci spać lub wsuwa się pomiędzy sny. Cień, który każe ci spoglądać za siebie. Odgłos wymuszający przyśpieszenie kroku. Wypisz z siebie to, czego chciałabyś się pozbyć. Może zniknie z twojego życia, dziewczynko, i już nie wróci?


niedziela, 16 grudnia 2012

HAPPINESS WITHIN FOUR WALLS.

I mimo wszystkiego, co się stało, nie ograniczam już do (nie) szczęścia w czterech ścianach. Wiem, że nie zawsze trzeba stać w miejscu, o że nie zawsze jest dobrze, ale kiedyś wszystko się ułoży. Zaczynam się zmieniać. Nie wiem czy na lepsze, czy na gorsze. Zmieniam się "duchowo" oraz wizualnie, co nikt może mnie nie popierać. Muszę być dobrej myśli, mimo że chciałabym kogoś obok, chciałabym może czasem po prostu zbyt wiele.


piątek, 14 grudnia 2012

MECHANISM OF TENDERNESS.

Stworzyłam mechanizm czułości. System odruchów potrzebnych i niepotrzebnych; niewielki guzik "resetu", który nacisnę wtedy, gdy popełnię błąd. 




czwartek, 13 grudnia 2012

SENSES ARE MAD.

Zmysły szaleją od nadmiaru wolności. Język nie nadąża za myślą. Liżesz skórę, czujesz napływające pragnienie. A potem odchodzisz z niedosytem.


środa, 12 grudnia 2012

A LIFE THUMPED.

Kiedy zdarzyło ci się prowadzić rozmowę, w której słowa potykały się o siebie, prześcigając w możliwości wyrwania się z pustki powtórzeń i ech? O ileż razy więcej zdarzyło ci się unosić w palcach rozkładającego się trupa banalnych wymian zdań o pogodzie czy szkole? Słowa są jak tłuste ryby, otwierają pyski, nie mówią nic... Martwe rozmowy rozpadają się w proch, osiadają na języku czy wargach. Duszą tętno w zarodku, krew zamarza. Coś w tobie stawia opór, dziewczynko, każe wracać myślami chociażby do, pozornie nieistotnych, wieczornych kawiarni, piątkowego dialogu odbić ze szkła. Dlatego też nachodzi cię myśl o pewnym chłopcu, dziewczynko. Rozmowy z nim miały puls, w jego słowach tętniło życie. 



wtorek, 11 grudnia 2012

WHEN I WILL BURST - I WILL COME BACK.

Trochę za dużo rzeczy mnie otacza; są duszące i przytłaczające. Jestem, narazie nieporadnie i bez większych efektów, ale kiedy wybuchnę, wrócę.


poniedziałek, 10 grudnia 2012

PLEASE, HELP ME.

Kolejny raz w odbiciu własnej świadomości, kiedy to kładę się pod pochmurnym niebem, serce na moment usypia. Zacina się dając jedyny sam fakt tego co potrafi zrobić wiatr, który zgrabnie już plętał się pomiędzy palcami. Dobrze pamiętam ten dotyk rzeczywistości. Ten śpiew u poranka dnia.Nie wiem co mówić już. Brak mi słów do określenia siebie. Znikam. Wiem, że skrywam się w sobie z czasem coraz głębiej.

Proszę, pomóż mi..


niedziela, 9 grudnia 2012

I APOLOGISE.

Sens istnienia jest dla mnie nadal wielką zagadką. W ułamkach sekundy, czyjeś życie może ulec całkowitej zmianie. Zrozumienie to poprzez zniknięcie z kuli ziemskiej. Gdzie się podziałeś? Istoto.. Gdzie odeszłeś? Wołam spomiędzy popękanych warg, które łakną czyjegoś dotyku. Przemierzam kolejny raz zmęczonymi oczami po galaktyce. Znów Twoja twarz mi się jawi. Znam za dorze reakcję Twojego serca. Za bardzo znam również Twoją dumę. To jednak jest najważniejsze? Pokazanie innym swoje zobojętnienie.. Siebie samego spowitego jedynie nudą? Usiądźmy jak kiedyś. Niech łzy kolejny raz płyną, byśmy mogli posmakować wzajemnie ich smaku. Usiądź tu przy mnie i bądź. Chodź na kolejne ułamki sekund. Wciąż proszę o lepsze jutro.

Przepraszam.


piątek, 7 grudnia 2012

FINGERS ARE MISTAKEN.

Palce błądzą, gubią się w zagłębieniach skóry, delikatnie badają teren, teren prywatny...? Myślimy i czujemy za dużo, nasze przekleństwo i szczęście, dłonie umazane farbą, wiatr we włosach, odgłos zamykanych drzwi pociągowych, żal do świata wykrzyczany w przestrzeń. Mogliśmy mieć wszystko, zrezygnowaliśmy z tego na własne życzenie. Zacząć zaczynać, każdego dnia parzyć świeżą kawę i czytać nowe książki. Ciało bezładnie leży na środku ulicy, oczy wypatrują gwiazd.


czwartek, 6 grudnia 2012

I HOPE IN MYSELF MUCH.


Myślę, że na nowo się odnalazłam, w jesieni, pięknie świata, słowach, niedopowiedzeniach. Chcę stworzyć coś swojego, wierzę, że mi się to uda. Potrzebuję zacząć na nowo. Mam w sobie dużo nadziei.




środa, 5 grudnia 2012

SWEET.

Słodko - gorzka świadomość skóry, która chciałaby jednocześnie wyjść poza i przebywać w samym centrum wydarzeń. Melancholia tkanki łącznej, ona grubą warstwą próbuje oddzielić cię od wrzasków dnia. Pod powiekami przesypuje się piasek, jednostajny szum upadków ziaren budzi cię w środku nocy. Cóż na to poradzisz, dziewczynko? Pod powieki ciemność wpuść. Tęczowe lakiery do paznokci za nic nie chcą rozjaśniać ciemnych splotów emocji, a gdzieś w tobie mieszka dziki kot, który furią reaguje na zmęczenie czy smutek. Ale jeszcze pod skórą tętni życie - ono, być może ze zdwojoną szybkością, ślizga się w zamkniętym układzie żył. Gdyby tak, dziewczynko, krążyć wśród nocy naszego życia ze ślepym posłuszeństwem krwi w jej zamkniętym obiegu.


wtorek, 4 grudnia 2012

THINK ABOUT US.

Ten kraj to miejsce mialo być przecież inne. Gdy patrzę w Twoje oczy, może wciąż jestem naiwna, lecz gdy patrzę w nie, czuję, że minie wszystko co jest złe lecz nic nie zostało z moich marzeń, z moich planów - zobacz. Mam dosyć iść tak bez planu, wciąż od nowa. Zaczynać coś, nie kończyć.. Pomyśl o nas. Naprawdę ciężko będzie nam się nie rozłączyć..


poniedziałek, 3 grudnia 2012

YOU CAN SEE ME BEHIND THE PANE.

Widzisz mnie za szybą; niewyraźną mogiłę, umykający światłu wrak. Słyszysz szept docierający do Twoich uszu w postaci bezgłośnego larum - to nie ja, to zwierzę, które w sobie trzymasz - pięknie!, jakże niewinnie pachnie okrutność. 



piątek, 30 listopada 2012

czwartek, 29 listopada 2012

TOO PROUD.

Pogubiliśmy się w prostocie  rzeczywistości. Zbyt dumni by zachować ostrożność. Zapomnieliśmy o miłości,  tworzyliśmy  wrogość,  kochając własną godność. 



poniedziałek, 19 listopada 2012

UNFULFILLED LOVE.

 Podążała za jego słowami, kierowała się uczuciami - zawisła na stryczku niespełnionej miłości.



środa, 14 listopada 2012

THE AUTUMN WOMAN IS ARRANGING THE MAN.

Godzina nietypowa, giną w niej najpiękniejsze uśmiechy jesieni, w szklance herbaty drży niespokojnie męski oddech. Kobiece szepty odchodzą od racjonalizmu, giną gdzieś w irracjonalnych tezach. Absurd lepi absurd. Jesienna kobieta układa mężczyznę.



poniedziałek, 12 listopada 2012

CHARM.

Urok jesieni już daje mi się w znaki. Uporczywie szukam czegoś, dzięki czemu podniosę się na nogi. Nie liczę na pomoc. Nie liczę na ludzi. Ich słowa jedynie motywują. Niech tak więc pozostanie. Nie chcę się przywiązywać, już. Za dużo cierpień poprzez jedno zaufanie - do jednej osoby. Przywracam powtórnie swój świat. Od piętnastu godzin wstecz układam niepozorne plany na zmianę. Pragnę żeby się spełniły. Nie odchodziły jak inne błagania. Żegnam się z życiem poprzednim.Witam nową.


niedziela, 4 listopada 2012

LET US DRINK FOR MISTAKES.

Wypijmy za błędy: za wczorajszy zapach tytoniu, za dzisiejszą niestałość, za jutrzejszą niepewność. Potłuczmy kieliszki, zatońmy w waniliowym eterze naszych myśli.




piątek, 26 października 2012

poniedziałek, 22 października 2012

WE ARE STARTING NOT UNDERSTANDING OURSELVES.

Zaczynamy siebie nie rozumieć, plączą nam się słowa między gardłami, kiedy zamiast rozmowy pieścimy się gorzkimi pocałunkami.



niedziela, 14 października 2012

EVEN IN REALITY YOU AFTER ALL ARE ALREADY MORE CLOSE.

To pewnie przez tą Szwajcarie mam takie myśli i stawiam aż tak dramatyczne pytanie. Mam nieodpartą potrzebę zdefiniowania tego związku. Nazwania go, nadania mu pewnych ram i granic. Chcę nagle wiedzieć, od którego punktu mój smutek ma sens, a radość ma swój powód. Chcę także wiedzieć, do którego punktu wolno mi dojść w moich nadziejach. W wyobraźni i tak byłam już we wszystkich punktach, nawet w tych najbardziej osobliwych. Teraz już jednak nie odwiedzę na jawie żadnego punktu. Idę spać. Cieszę się, że już za kilka snów będziesz znów bliżej. Nawet na jawie jesteś przecież już bliżej.


piątek, 5 października 2012

RAVENOUS CATS.

Oni mieli oczy wygłodniałych kotów - nieokreślone jakąkolwiek emocją, a jednak czegoś pożądające. Oni uśmiechali się w ten perfidny, zwierzący sposób, bo przecież nikt nie dostrzegał w tym - przecież ludzkim! - geście ludzkich emocji. Z nieśmiałością wdzierali się w łono nocy, ze śmiałością pożerali gwiazdy.



środa, 26 września 2012

WHEN YOU ARE SLEEPING.

Gdy śpisz na jawie, zamieniam się w Twoją wiosnę - rodzącą uczucia, później przeistaczam się w lato gorąco rozpalające Twoje zmysły. Wypaliwszy się, nazwałeś mnie jesienią - nieco chłodną, ale nadal ze słodkim ciepłem. Na końcu zostałam jałową zimą - i Ciebie zostawiłam.



sobota, 22 września 2012

THE NIGHT WAS WARM.

Noc była ciepła, jaśminowa, o słodkim aromacie, który szwendał się ulicami zapadającego w sen miasta. Oni wtapiali się w tę smaczną woń, wtuleni w siebie, w emocje okalające ich ciała szczelniej niż deszcz, który niespodziewanie lunął. 




czwartek, 20 września 2012

LIKE IT.

Lubię dzikie historie, szeptane pod kołdrą chłodnymi wieczorami. Lubię, kiedy Twój oddech nieprzyzwoicie pieści przestrzeń między nami i podświadomie poszukuje mojego; lubię te upojne noce - ze swoimi urojeniami.



wtorek, 18 września 2012

RARITY.

Poczuła dłoń na swoim ramieniu. Mimowolnie skierowała głowę w stronę towarzysza i obdarzyła go nieokreślonym spojrzeniem. Ni chłodnym, ni ciepłym. Lawirującym między skrajnościami. W odpowiedzi wymusił na ustach uśmiech. Cóż za ironia!, nawet wykonanie tak prostych gestów przychodziło im z trudem. Emocje uprzedmiotowili, uważając za rzecz ekstremalną w utrzymaniu; rarytas, na który nie było ich stać. 



piątek, 14 września 2012

WE AREN'T DREAMING.

Nie śnimy po nocach. Śpimy osobno, choć razem. Łączy nas jedna kołdra, jedna poduszka, jedno prześcieradło pod nami. Dzielą marzenia, uczucia, także spojrzenia wędrujące po różnych kątach pokoju. Oddech przedziera przestrzeń, którą kiedyś wypełniał nasz śmiech - teraz nie ma nic - została tylko kołdra, poduszka i prześcieradło; materialne ogniwa. 




czwartek, 13 września 2012

HE WAS A MAN LOVING THE TRANSIENCE.

Był człowiekiem kochającym ulotność - pragnął tylko jednego wyrazu; tego obsesyjnie przez niego pożądanego. Ona, ot tak, wypaliła się i zostawiła go z widmem, które na pewno przyjdzie we śnie - ale nie w rzeczywistości. 



środa, 12 września 2012

POSSIBLE.

Możliwe, że minąłeś mnie przypadkiem podczas ciepłej, letniej nocy. Możliwe, że spojrzałeś ukradkiem - przelotnie, bagatelnie. Możliwe, że uśmiech na Twoich ustach zatańczył zadziornie - może tak, może nie; nie widziałam - ciemność była wokół mnie.



wtorek, 11 września 2012

I WILL NOT TELL ANYBODY.

Nikomu nie powiem, że kiedy mnie całujesz, świat ginie pod nogami. Nikomu nie powiem, że kiedy mnie dotykasz, zapominam o rzeczywistości - ale powiem, każdemu powiem, że kiedy mnie zostawiłeś, zabiłeś cząstkę mnie.




poniedziałek, 10 września 2012

I DIDN'T HAVE A CHANCE.

Nie miałam okazji wcześniej, by napisać więcej niż zlepek absurdalnie brzmiących słów. Chciałabym, żebyście wiedzieli, że jestem - chciałabym też, żebyście wiedzieli, że pragnęłabym zacząć od nowa, ale jak? Nadal poszukuję optymalnej opcji - tutaj za dużo wspomnień, by kasować zdjęcie po zdjęciu. 



sobota, 8 września 2012

ACID ACID ACID.

Snuję kwaśne sny w słodkich myślach. Kwas, kwas, kwas. Wyżera to, co porwało nas poza obręb rzeczywistosci. Nie ma nic, nie ma nic, szepczą smutne spojrzenia. 





piątek, 7 września 2012

INCAUTIOUSLY.

Nierozważnie stąpamy rozważnymi drogami, gubimy słowa - już ich nie używamy.  Rzucamy w siebie niedomówieniami; przeszłość bezslitośnie karmi nas wspomnieniami. 



czwartek, 6 września 2012

I HAVE A BLACK HEART.

Mam czarne serce. W głowie cicho-ciemne myśli - pełno dymu, wszędzie. Nie tonę, nie zostaję na wierzchu. Nie wznoszę się, nie opadam. Lawiruję - a głowie cicho-ciemne myśli mam. 



środa, 5 września 2012

IN HER SMILE.

W jej uśmiechu znajdowało się więcej promieni niż w całym słońcu. Te promienie wyciągały go z gęstniejącego cienia - ale on tego nie chciał. Mimo iż lubił ten uśmiech, to kochał cień.  




wtorek, 4 września 2012

BETWEEN OPENING EYES.

Między otwarciem oczu rano, a zamknięciem ich wieczorem, dedykuję Ci moje problemy. Między zamknięciem oczu wieczorem, a otwarciem ich rano, dedykuję Ci najwspanialsze sny.



poniedziałek, 3 września 2012

YOU ARE PUTTING ME TO SLEEP.

Usypiasz mnie w księżycowym pyle, w złudnym świetle ulicznych lamp. Okrywasz kołdrą utkaną z najcieplejszych oddechów. Kładziesz głowę w poduszkę pełną dziecieńcych snów; w Twoich oczach widzę wyobraźnię - w myślach mam wiosennego podmuchu szum. I staczam się, staczam w słodkości malinowej wiosny, w intensywność truskawkowego lata. Budzę się w szmaragdzie własnych oczu.



piątek, 31 sierpnia 2012

ASOCIAL.

Nie funkcjonowała jak normalny człowiek, bo nie posiadała własnej społeczności. Była odrębną jednostką, której jedyne i żałośnie monotonne zajęcie stanowiło spacerowanie po kilkudziesięciu metrach kwadratowych, ograniczonych kilkoma ścianami. Zrezygnowała z uczestniczenia w sferze społecznej, bo próbowała uniknąć konfrontacji własnych problemów z ludźmi, których ledwie znała. Poza tym podchodziła do emocji w sposób egocentryczny, egoistyczny nie lubiła się nimi dzielić z prostej przyczyny: należały do niej. Depresja, jak widać, skutecznie zabijała aktywność społeczną człowieka, dodając przedrostek "a". Aspołeczna


niedziela, 12 sierpnia 2012

YOU CAN SEE ME TOO PANE.

Widzisz mnie za szybą; niewyraźną mogiłę, umykający światłu wrak.Słyszysz szept docierający do Twoich uszu w postaci bezgłośnego larum - to nie ja, to zwierzę, które w sobie trzymasz - pięknie!, jakże niewinnie pachnie okrutność. 


WE ARE SLEEPING TOGETHER, WE ARE DREAMING INDYVIDUALLY.

Mamy jedno łóżko: śpimy razem, śnimy osobno. Fizyczna nieogłada, duchowa nieporęczność.Truskawkowa rozkosz pisana łzawą kredką.