środa, 12 grudnia 2012

A LIFE THUMPED.

Kiedy zdarzyło ci się prowadzić rozmowę, w której słowa potykały się o siebie, prześcigając w możliwości wyrwania się z pustki powtórzeń i ech? O ileż razy więcej zdarzyło ci się unosić w palcach rozkładającego się trupa banalnych wymian zdań o pogodzie czy szkole? Słowa są jak tłuste ryby, otwierają pyski, nie mówią nic... Martwe rozmowy rozpadają się w proch, osiadają na języku czy wargach. Duszą tętno w zarodku, krew zamarza. Coś w tobie stawia opór, dziewczynko, każe wracać myślami chociażby do, pozornie nieistotnych, wieczornych kawiarni, piątkowego dialogu odbić ze szkła. Dlatego też nachodzi cię myśl o pewnym chłopcu, dziewczynko. Rozmowy z nim miały puls, w jego słowach tętniło życie. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz