wtorek, 5 marca 2013

ESCAPING.

Uciekamy wraz z K. od tego co nas otacza. Obiecujemy sobie, że będzie dobrze. Bo tak będzie, prawda?Obiecaj i dotrzymaj słowa..


wtorek, 19 lutego 2013

TO TURN BACK THE TIME.

Gdybym mogła czasem cofnąć czas, postąpiłabym w różnych sprawach inaczej. Ale czasu się nie da cofnąć..  Szkoda że nie zawsze wiem co robię.. a potem żałuję. Ale zawsze dzieje się coś po coś. Więc głowa do góry. Szkoda że nie przychodzi mi to z łatwością.


czwartek, 31 stycznia 2013

WE HAVE ONE BED.

Mamy jedno łóżko: śpimy razem, śnimy osobno. Fizyczna nieogłada, duchowa nieporęczność. Truskawkowa rozkosz pisana łzawą kredką. 




poniedziałek, 21 stycznia 2013

EYELIDS.

Pod powiekami, chowam się. Szarość wspina się po ścianach, wzbija w powietrze niczym poruszony podmuchem wiatru kurz. To nie jest tak, że brak kolorów spada na ciebie nagle, że melancholia zimną strugą spływa ci za kołnierz, dziewczynko. Po prostu coraz większy staje się kłębek negatywnych myśli, lęków i smutków, zbliża się i czai na chwilę rozproszenia, by grubymi nićmi opleść twoje dłonie - jest jak bolący ząb, do którego powracasz myślami i który badasz językiem, upewniając się, czy i tym razem zaboli (a szaleństwem jest powtarzanie tych samych czynności, oczekując odmiennych rezultatów, dziewczynko). Po prostu kolory bledną. Po prostu melancholia jest jak wodny ciek kryjący się pod podłogą, powoli napełnia pokój, podnosi poziom wody - na razie jeszcze brodzisz w niej po kostki..


czwartek, 17 stycznia 2013

CREAKING KNEES.

Skrzypiące kolana, chichot karminowych ust małego chochlika, długi cień krzywych uszu na ścianie - cicha, dziecęca wyobraźnia i nerwowy szept pod kołdrą.


czwartek, 10 stycznia 2013

I AM A VICTIM OF MY OWN PSYCHE.

Jestem ofiarą swojej własnej psychiki. Zapomniałam o sobie emocjonalnej dziewczynce, co częściej pisała niż krzyczała. Nie jestem sobą. Jestem jednym wielkim kłębkiem nerwów, słoną fontanną, ukaraną, rozchwianą emocjonalnie histeryczką. Jeśli zdołam usnąć, męczą mnie senne koszmary. Nie mogę ze sobą wytrzymać. Jestem niezrozumiana, samotna w swoim problemie. Nie czerpię przyjemności z przyjemnych dotąd rzeczy, czynności. Jestem chmurą gradową. Wybucham ciągle i o byle co. Prawie codziennie piję krople żołądkowe, a to i tak nie powstrzymuje odruchów wymiotnych, które pojawiają się ni z tego ni z owego. Nawet teraz litery zlewają się w bezkształtną plamę a oczy pieką i nie mogą wyschnąć. O ile w dzień sobie jakoś radzę, tak wieczory są katorgą. A już miałam się za racjonalną, pewną siebie i swoich decyzji, wiedzącą czego chce, kobietą. Za to jestem zasmarkaną, zapłakaną, niepewną, rozpieszczoną, tchórzliwą, małą gówniarą.


środa, 2 stycznia 2013

HE DOESN'T NEED YOU NOW.

Nie potrzebuję Cię teraz. Nie tak jak kiedyś, błagałam jedynie o odzew rzeczywistości. Dzwoniłam nocami, długich wieków. Jednak połączenie jak zawsze odbierałą cisza. Dzisiaj zrozumienie odłamku świata jest początkiem. Nieokiełzanie ciągle myślenie o niczym było jedynie istotną rzeczą. Monotonność i zapierający już to samo powietrze w płucach, nie stwarzało jak kiedyś życia pełne ekspresji. Energii. Mozolnie czasami potrafimy szukać. Jakże nieumyślne nie znajdując już nic. W dzisiejszych czasach nie istnieje coś co nas zaskoczy. Czasami zastanawiam się nad darem. Jakimkolwiek, który osiągnęłam po prostu będąc. Jest to jedynie siła przetrwania. Siła nieufności innym, by w ostateczności nie być skazanym na czeluść w sobie. Daremno, było odszukiwanie czegoś bezpodstawnego. Czasami nijaki miał sens całego zamieszania życiem. Wydawało się to takie swoiste i normalne, a jednak.. Czy aby zagadki godnosci czychające u zbiegu kątów, wręcz zakamarków duszy, potrafiła spowodować kres już wszystkich marzeń? Mimo pędzących minut, które właśnie tutaj mają największą wartość, oddalam się.