środa, 26 września 2012

WHEN YOU ARE SLEEPING.

Gdy śpisz na jawie, zamieniam się w Twoją wiosnę - rodzącą uczucia, później przeistaczam się w lato gorąco rozpalające Twoje zmysły. Wypaliwszy się, nazwałeś mnie jesienią - nieco chłodną, ale nadal ze słodkim ciepłem. Na końcu zostałam jałową zimą - i Ciebie zostawiłam.



sobota, 22 września 2012

THE NIGHT WAS WARM.

Noc była ciepła, jaśminowa, o słodkim aromacie, który szwendał się ulicami zapadającego w sen miasta. Oni wtapiali się w tę smaczną woń, wtuleni w siebie, w emocje okalające ich ciała szczelniej niż deszcz, który niespodziewanie lunął. 




czwartek, 20 września 2012

LIKE IT.

Lubię dzikie historie, szeptane pod kołdrą chłodnymi wieczorami. Lubię, kiedy Twój oddech nieprzyzwoicie pieści przestrzeń między nami i podświadomie poszukuje mojego; lubię te upojne noce - ze swoimi urojeniami.



wtorek, 18 września 2012

RARITY.

Poczuła dłoń na swoim ramieniu. Mimowolnie skierowała głowę w stronę towarzysza i obdarzyła go nieokreślonym spojrzeniem. Ni chłodnym, ni ciepłym. Lawirującym między skrajnościami. W odpowiedzi wymusił na ustach uśmiech. Cóż za ironia!, nawet wykonanie tak prostych gestów przychodziło im z trudem. Emocje uprzedmiotowili, uważając za rzecz ekstremalną w utrzymaniu; rarytas, na który nie było ich stać. 



piątek, 14 września 2012

WE AREN'T DREAMING.

Nie śnimy po nocach. Śpimy osobno, choć razem. Łączy nas jedna kołdra, jedna poduszka, jedno prześcieradło pod nami. Dzielą marzenia, uczucia, także spojrzenia wędrujące po różnych kątach pokoju. Oddech przedziera przestrzeń, którą kiedyś wypełniał nasz śmiech - teraz nie ma nic - została tylko kołdra, poduszka i prześcieradło; materialne ogniwa. 




czwartek, 13 września 2012

HE WAS A MAN LOVING THE TRANSIENCE.

Był człowiekiem kochającym ulotność - pragnął tylko jednego wyrazu; tego obsesyjnie przez niego pożądanego. Ona, ot tak, wypaliła się i zostawiła go z widmem, które na pewno przyjdzie we śnie - ale nie w rzeczywistości. 



środa, 12 września 2012

POSSIBLE.

Możliwe, że minąłeś mnie przypadkiem podczas ciepłej, letniej nocy. Możliwe, że spojrzałeś ukradkiem - przelotnie, bagatelnie. Możliwe, że uśmiech na Twoich ustach zatańczył zadziornie - może tak, może nie; nie widziałam - ciemność była wokół mnie.



wtorek, 11 września 2012

I WILL NOT TELL ANYBODY.

Nikomu nie powiem, że kiedy mnie całujesz, świat ginie pod nogami. Nikomu nie powiem, że kiedy mnie dotykasz, zapominam o rzeczywistości - ale powiem, każdemu powiem, że kiedy mnie zostawiłeś, zabiłeś cząstkę mnie.




poniedziałek, 10 września 2012

I DIDN'T HAVE A CHANCE.

Nie miałam okazji wcześniej, by napisać więcej niż zlepek absurdalnie brzmiących słów. Chciałabym, żebyście wiedzieli, że jestem - chciałabym też, żebyście wiedzieli, że pragnęłabym zacząć od nowa, ale jak? Nadal poszukuję optymalnej opcji - tutaj za dużo wspomnień, by kasować zdjęcie po zdjęciu. 



sobota, 8 września 2012

ACID ACID ACID.

Snuję kwaśne sny w słodkich myślach. Kwas, kwas, kwas. Wyżera to, co porwało nas poza obręb rzeczywistosci. Nie ma nic, nie ma nic, szepczą smutne spojrzenia. 





piątek, 7 września 2012

INCAUTIOUSLY.

Nierozważnie stąpamy rozważnymi drogami, gubimy słowa - już ich nie używamy.  Rzucamy w siebie niedomówieniami; przeszłość bezslitośnie karmi nas wspomnieniami. 



czwartek, 6 września 2012

I HAVE A BLACK HEART.

Mam czarne serce. W głowie cicho-ciemne myśli - pełno dymu, wszędzie. Nie tonę, nie zostaję na wierzchu. Nie wznoszę się, nie opadam. Lawiruję - a głowie cicho-ciemne myśli mam. 



środa, 5 września 2012

IN HER SMILE.

W jej uśmiechu znajdowało się więcej promieni niż w całym słońcu. Te promienie wyciągały go z gęstniejącego cienia - ale on tego nie chciał. Mimo iż lubił ten uśmiech, to kochał cień.  




wtorek, 4 września 2012

BETWEEN OPENING EYES.

Między otwarciem oczu rano, a zamknięciem ich wieczorem, dedykuję Ci moje problemy. Między zamknięciem oczu wieczorem, a otwarciem ich rano, dedykuję Ci najwspanialsze sny.



poniedziałek, 3 września 2012

YOU ARE PUTTING ME TO SLEEP.

Usypiasz mnie w księżycowym pyle, w złudnym świetle ulicznych lamp. Okrywasz kołdrą utkaną z najcieplejszych oddechów. Kładziesz głowę w poduszkę pełną dziecieńcych snów; w Twoich oczach widzę wyobraźnię - w myślach mam wiosennego podmuchu szum. I staczam się, staczam w słodkości malinowej wiosny, w intensywność truskawkowego lata. Budzę się w szmaragdzie własnych oczu.