Poczuła dłoń na swoim ramieniu. Mimowolnie skierowała głowę w stronę towarzysza i obdarzyła go nieokreślonym spojrzeniem. Ni chłodnym, ni ciepłym. Lawirującym między skrajnościami. W odpowiedzi wymusił na ustach uśmiech. Cóż za ironia!, nawet wykonanie tak prostych gestów przychodziło im z trudem. Emocje uprzedmiotowili, uważając za rzecz ekstremalną w utrzymaniu; rarytas, na który nie było ich stać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz