Nieopisanie pragnę dorzeczeń gwiazd. Podmuchu wiatru, który przynosi ten dawny zapach. Nie odwracaj się. Nie rób kroku w tył, by kolejny raz nie przekroczyć progu w nowym świecie.
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
niedziela, 29 kwietnia 2012
BREATH.
Musisz nadal osiągać ten cel, kiedy jedynie za jednym oddechem, powstrzymywałeś ludzkość od nadmiaru zła. Ile przysposobionych odmian bólu plęta się pod Twoimi nogami, oczekując jedynie chwili uwagi? Na niekorzyść światu jednak odtrącasz wszystkie.
sobota, 28 kwietnia 2012
SYMPATHY.
Mimo pewnego ubolewania na sercu, rozstaję się z tym z uśmiechem. Tego również nie żałuję. Przekonałam się jakie jest życie, kiedy się ma kochającą osobą. Nauczyłam się żyć, kłamać samą siebie i zatopić. Chcę jednak siebie ratować. Mam nadzieję, że nie nadszedł ten czas, kiedy powinnam się poddawać. Dziękuję nauki życia. Kłamliwość ludzi. Ich bezgranicznej pychy i skąpstwa. Brania szczęścia dla samego siebie, nie chcąc dawać nic w zamian. Pragnę mówić nadal. Pisać. Uchwycać to co znajduje się w powietrzu.
piątek, 27 kwietnia 2012
DOESN'T NEED YOU NOW.
Nie potrzebuję Cię teraz. Nie tak jak kiedyś, błagałam jedynie o odzew rzeczywistości. Dzwoniłam nocami, długich wieków. Jednak połączenie jak zawsze odbierałą cisza. Dzisiaj zrozumienie odłamku świata jest początkiem. Nieokiełzanie ciągle myślenie o niczym było jedynie istotną rzeczą. Monotonność i zapierający już to samo powietrze w płucach, nie stwarzało jak kiedyś życia pełne ekspresji. Energii. Mozolnie czasami potrafimy szukać. Jakże nieumyślne nie znajdując już nic. W dzisiejszych czasach nie istnieje coś co nas zaskoczy. Czasami zastanawiam się nad darem. Jakimkolwiek, który osiągnęłam po prostu będąc. Jest to jedynie siła przetrwania. Siła nieufności innym, by w ostateczności nie być skazanym na czeluść w sobie. Daremno, było odszukiwanie czegoś bezpodstawnego. Czasami nijaki miał sens całego zamieszania życiem. Wydawało się to takie swoiste i normalne, a jednak.. Czy aby zagadki godnosci czychające u zbiegu kątów, wręcz zakamarków duszy, potrafiła spowodować kres już wszystkich marzeń? Mimo pędzących minut, które właśnie tutaj mają największą wartość, oddalam się.
czwartek, 26 kwietnia 2012
ONCE AGAIN.
Kolejny raz w odbiciu własnej świadomości, kiedy to kładę się pod pochmurnym niebem, serce na moment usypia. Zacina się dając jedyny sam fakt tego co potrafi zrobić wiatr, który zgrabnie już plętał się pomiędzy palcami. Dobrze pamiętam ten dotyk rzeczywistości. Ten śpiew u poranka dnia. Nie wiem co mówić już. Brak mi słów do określenia siebie. Znikam. Wiem, że skrywam się w sobie z czasem coraz głębiej.
środa, 25 kwietnia 2012
FEELS.
Czuję nieopisaną chęć do zrobienia jakieś korzyści. Dla siebie. Kogoś. Przyzwyczaiłam sie do tych rutynnych uczuć. Do odsyłania siebie z kwitkiem, skąd wróciłam. Wszystkie drzwi zamknięte na klucz. Pogrążam się w sobie, chodź nie chcę. Zatapiasz mnie w swojej już głębokiej głębinie. By w katuszach oddać Ci duszę, która i tak nadal i zawsze będzie Twoja. Szept powinien zamieniać się znowu w krzyk. Dotyk delikatnych opuszków, w szarpania. Nie chcę robić Ci krzywdy, to dlatego oddaję się po to, by cierpieć w samotności.
Tally happy birthday!♥
wtorek, 24 kwietnia 2012
INCORRECT.
Może jestem niepoprawna. szurnięta bądź detalicznie odchylam się od pozostałych dziewczyn. ale nie marzę o wieczornych spacerach po plaży. o moczeniu swoich stóp w złotym piasku i patrząc na rozbijające się o brzeg spienione fale, wyznawanie sobie miłości. marzę realnie. pragnę porannej kawy w pośpiechu. krótkich i treściwych sms'ach od czasu do czasu. i pocałunkach. nie pod rozgwieżdżonym niebem w czasie deszczu. wystarczyły by mi te na szkolnym korytarzu podczas przerwy.
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
SHE LIED IN ORDER TO IF I SAID I WASN'T THINKING ABOUT IT.
Skłamałabym powiedziawszy że o nim nie myślę. Myślę. Czasami są takie dni kiedy jest w każdej godzinie, a takie godziny kiedy jest w każdej minucie. Ciągle zasypiam i budzę się z jego imieniem na moich ustach. Często łapie się również na tym, że wypatruje jego twarzy w ulicznym tłumie, ale wiem że to nie możliwe żebym ją w nim znalazła. Ale nie mogę się powstrzymać, to silniejsze ode mnie. Ciągle przyciskam twarz do brudnej szyby i moje oczy nadal są wilgotne kiedy 'przypadkiem' przejeżdżam obok miejsc gdzie spędzaliśmy razem czas. Najgorsze są drobiazgi, kiedy usłyszę piosenkę której słuchaliśmy, kiedy ktoś wymówi tytuł filmu o którym rozmawialiśmy. Kiedy poczuję zapach perfum, w które ubierałam się na nasze spotkania, kiedy gdzieś usłyszę jego imię. Ciągle bliskie i ukochane.
niedziela, 22 kwietnia 2012
ONCE AGAIN FOUND.
Kolejny raz odnaleziona. W swoich własnych utopiach. Gdzieś poza granicą odbijającego się światła dnia. Mówisz, że ciemność uchroni nas. Czy to jednak nie te chwile, kiedy banie się jest stosowne? Nie istnieje takie miejsce na Ziemi dla nas. Nie istniejesz taki ty. Uchwycać chcę nadal u lewej dłoni słowa. Oczami je zapamiętywać. Obietnic już jednak na lepsze juto - brak.
sobota, 21 kwietnia 2012
WE COULD BE, OVER AND OVER. WE COULD BE, FOREVER.
Dziś jest tym dniem o którym wolę myśleć, zamiast ponownie zamartwiać głowę pytaniami, które nieustannie nadal krążą po mojej głowie. Czasami dziwnie mi być samej. Jedynie cztery ściany pokoju, odzwierciedlają mnie. Są puste, bez wyrazu. Bez słów, które wydobywają się z naszych ust, kiedy to przebywam z najdroższym mi A. nie jestem w stanie sobie poradzić z otaczającym mnie światem. Jednak znowu podnieść się chcę. Pragnę ponownie być sobą i żeby on oddał mnie.
piątek, 20 kwietnia 2012
I AM COMPARING NOTHING.
Niczego nie porównuję, żadnych zmartwień, ani trosk. Żalu ani błędów, które stworzyły te wspomnienia.
czwartek, 19 kwietnia 2012
I KNOW HOW MANY IT IS POSSIBLE TO LOSE.
Wiem dobrze ile stracić bym straciła, gdyby opuścić swój świat ku otchłani. Znam ubolewanie serca. Poznałam już na tyle dobrze ten ból, że uodporniłam się od niego, że teraz jedynie pustka wita w zakamarkach duszy. Odpędzam, niczym przylatujące ptaki, wspomnienia. Potrzebuję zmian do tego stopnia, by w odrębie umysłu ułożyć wszystko znowu na nowo oraz nie pozwolić nikomu tego zburzyć. Przechodzę jednym susem przez zbudowane ulice. Tutaj. Z nieodpartą radością.
środa, 18 kwietnia 2012
TOO MUCH.
Za dużo już tych ciężkich słów. Chyba trudno czasami jest zrozumieć otaczającego nas świata. Ale te dni już się powoli kończą. Cieszę się, jedynie z tego, że są przy mnie osoby dzięki którym dzień posiada w sobie odrobinę radości, którego jednak wciąż przybywa. Nie pragnęłam jednak, żeby to wszystko poukładało się w tym kierunku. Dziękuję, przepraszam i pierdole jak na razie wszystko.
wtorek, 17 kwietnia 2012
I AM BUMPING FROM WALLS.
Ostatnimi czasy błąkam się po własnej głowie, obijam się od ścian. Otacza mnie muzyka, w niej chowam się przed kwietniowym śniegiem, mieszanymi uczuciami i czasem. W ten sposób nuty wędrują po skórze, pod nią i przez nią, głos rozpływa się wewnątrz mnie - głęboko, głęboko - odkłada się w tkankach. Gdzieś tam są też inne dźwięki czy smaki, które czasem przemykają przez myśl, trzymając się nie bliżej niż na odległość wyciągniętej ręki, gdzieś tam chyba nawet trochę nie ma mnie. Ale w tym miejscu i czasie jestem właśnie tu: tylko ja, piekące zmęczeniem powieki i posmak kawy na języku.
Wszystkiego Najlepszego Kyć♥
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
UNFULFILLED DREAMS.
Czas tak cholernie się dłuży. Codzienność już przytłacza mnie swoimi obarczającymi ramionami. Zawsze chcę wytrzymać do wieczora, kiedy to jak gorączka jak samotność nocą dopada. Jednakże zaraz i tak usypiam się w sen. A w nim powtórnie Ty.. Mimo, że nadal to te same, powtarzające się uchyłki czasu, uwielbiam je. Udawać że dotykasz, a jedynie delikatny oddech z głębi Twoich ust utula mnie ciepłem. Wtedy pierwszy raz się nie boję. Na kilka sekund staję się taka szczęśliwa. Zamykam się już w szeregu swoich myśli. Niespełnionych marzeń.
niedziela, 15 kwietnia 2012
NEVER.
Nigdy nie opowiem całemu światu ile potrafiłeś mi dać, kilkom błahymi słowami. Cudownym śmiechem.. Głosem, który czasami zamieniał się w cichy szept.. Nigdy nie powiem ile dla mnie znaczysz. Nie wyjawię prawdy, jak w środku mnie wszystko powoli obumiera. Duszę się zwyczajnym powietrzem, bo w jej składzie nie ma teraz Twojego daremnego zapachu miłości. Lecz wykrzyczę wszystkim jak cholernie boli to, że nie wykorzystałam szansy..
sobota, 14 kwietnia 2012
LACK OF MOTIVATION. I WANT TO ESCAPE.
Gdyby nie to, że nasze plany utonęły w planach i tak ci powiem przepraszam, bo nie chciałam tego mówić głośno i próbuję się ogarniać, ogarniać, ja wciąż żyję miłością. Kończy mi się powoli motywacja. Najchętniej wolałabym uciec stąd. Trzasnąć za sobą z hukiem drzwi i nie wrócić już.
piątek, 13 kwietnia 2012
AND I'LL MIRROR IMAGES BACK AT YOU.
Czy mogłabym być? Czy byłam tam? Być może powiedziałam coś, co było złe. Być może to ty kolejny raz obwiniasz moje sumienie natarczywymi myślami. Przejdę ocean. Pokażę jak to jest być. Człowiekiem. Pogromcom wiatru, odszukanych na dalekich wschodach swojego umysłu. Tam gdzie nie ma Ciebie, mój Drogi. Pozostajesz od dzisiaj marzeniem. Czarną łzą na dnie oceanu. Uporczywym krzykiem mojego serca.
czwartek, 12 kwietnia 2012
MAYBE.
Może i mówię, że mam go w dupie. Że pierdole jego. Może i oglądam się już za innymi chłopakami. Może nawet podoba mi się jego kolega. Ale pośród tego wszystkiego wciąż widzę jego. Chociaż wiedz, że tego nie chce. Chociaż teoretycznie zakończyłam już ten rozdział w moim życiu. Może i powiesz, że jestem żałosna, ale w głębi serca nadal coś do niego czuje. Nie potrafię ot, tak zapomnieć o tym, co było. Mimo, że mnie że płakałam i cierpiałam i postawił mi różne warunki. To za bardzo utkwiło w moim sercu. A ja nadal mam żal do siebie, że to się akurat tak musiało skończyć.
środa, 11 kwietnia 2012
FUCKING DIE.
Chyba to zwyczajny paradoks dni, optymistycznego maniaka. Może to jednak pesymizm, który został wywyższony na wszelakie chwały świata. Rozpatrywałam ponownie chwile, już niby zagubione gdzieś w przestrzeni. Zbyt często przypominał mi się jego głos..
Czuję bół w okolicach Twojej nieobecności.
wtorek, 10 kwietnia 2012
TODAY.
Dziś to z pozory z tych lepszych dni, a mimo wszystko smutek kolejny raz zasłania wszelakie przekonania wesołości. Czy aby na pewno tęsknota jest czymś na co warto się poświęcać? Siedzę i myślę. Kolejne godziny mijają bez żadnych efektów. Potrafię zauważać jedynie nanosekundy. Bez czyjejś obecności. Jednak dzięki Twoim słowom K♥ staję się silniejsza. Mimo wrażliwości, który ulokował się w jakimś zakamarku serca, postaram się jak tylko potrafię. Tylko i wyłącznie dla Ciebie.
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
EVERYTHING.
Jakie to wszystko jest niesprawiedliwe. Aż ciężko mi nadal uwierzyć, że ktoś potrafi się odwrócić do Ciebie plecami, po tylu spędzonych chwilach. Brak mi słów. Jak zawsze zresztą.
niedziela, 8 kwietnia 2012
EYES.
Nieśmiało otwieram szerzej oczy gdy gaśnie światło. W myślach jestem poczwarką, zawsze kochałam przeobrażenia. Nie rozumiem słów, które docierają do moich uszu, gdy na chwilę wkładam głowę pod zimny strumień, żeby zagłuszyć ból. O szóstej nad ranem zabijam w mej głowie koszmary i staram się myśleć, że sny prorocze nie istnieją, nie dziś. Jestem wszystkim tym, co prześladuje ludzi w nocach, wszystkim tym przed czym sama uciekam, jestem poczwarką, mam mokre usta a szyba zaparowała od wypowiadanych cicho życzeń. Liczę na ich spełnienie, dobra wróżko. Nie oszalałam, po prostu chciałabym na chwilę odetchnąć, bez zimnych pryszniców i słów, których nie rozumiem.
sobota, 7 kwietnia 2012
A TOUCH OF SPRING.
Czasami miewam dziwnie zaskakującą myśl, że wszystko co znajduje się tutaj, dookoła jest jedynie małą iluzją w bańce mydlanej. Znowu te pojawiające się twarze, które jednak same po chwili odchodzą. Jestem w całym stosunku zła do świata. Pychy do ludzi oraz ich egoizmu. Nie chcę wtrącać żadnych zbędnych słów. Wiem, że nic po prostu nie dzieje się bez przyczyny.
piątek, 6 kwietnia 2012
REMEMBER.
Pamiętam jedynie jak za pośrednictwem czegoś lub kogoś ogrzewałeś spojrzeniem. Jedynym dotykiem odtrąconych już teraz dłoni. Odpalam już kolejnego papierosa, kolejnego dnia. Mgła jedynie czasami potrafi ukryć ten brak możliwości i odnalezienie sensu w jutrze. Chyba już nie ma nas. Nie chyba jednak napewno.
czwartek, 5 kwietnia 2012
ANYBODY.
Czy ktokolwiek pomyślał o tym ile człowiek, może się poświęcić dla drugiej osoby..? Dla swojego sensu istnienia..? Leżąc po raz kolejny pośród czterech ścian uchwycam ten delikatny pył unoszący się w powietrzu, który cudownie oświetla to niebywałe oddalone słońce. Cieszę się z tych pokierowań.. Że w końcu nie wybrałam złą drogę, a dąże ku doskonałości i by pustka w sercu w końcu była zakryta Twoimi imicjałami.
środa, 4 kwietnia 2012
GIVE ME.
Początek wolnych dni. Uchwalenie powracających się twarzy, znów. Potrzebuję wiązań międzyludzkich. Dajcie mi je jak najprędzej. Proszę.
wtorek, 3 kwietnia 2012
MOST EXPENSIVE.
Najdroższy. Najmilszy. Posiadaczu mojego serca, który juz i tak nie słyszy moich błagań. Moich wszelakich słów. Wróć. Chodź na tą małą nanosekndę, kiedy potrafię szczelnie opatulić się w zgraju jedynie swoich myśli. Przytłacza mnie codzienność. Przytłaczają mnie ludzie ich słowa, które poniżają mnie jeszcze niżej. Wiem. Doskonale wiem o tym, że potrafię robić coś bez opamiętania. Ale to nie o to chodzi..? Istnieję ja. Istniejesz taki Ty.. Od ostatnich dni, śnię. Pamiętam dobrze, jak się śmiałeś swoim wdzięcznym śmiechem podczas nocy, kiedy to sen miał utulić nas. Mówiłeś jakie to niedorzeczne jest nie śnić. Żyjąc śniłam. Śniłam o Twojej obecności. O Twojej miłości. Teraz każdej nocy mnie odwiedzasz. Patrzysz tymi smutnymi oczami w których gromadzą się łzy. Proszę byś przytulił ten ostatni raz. Pocałował. Zgadzasz się. Nigdy nie dotrwałam do końca wspominanych snów. Zakańcza się od trzech dni w tym miejscu, bowiem budzę się ze łzami w oczach. Tęsknię..
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
BREATHE.
Czasami miewam dziwnie zaskakującą myśl, że wszystko co znajduje się tutaj, dookoła jest jedynie małą iluzją w bańce mydlanej. Znowu te pojawiające się twarze, które jednak same po chwili odchodzą. Jestem w całym stosunku zła do świata. Pychy do ludzi oraz ich egoizmu. Nie chcę wtrącać żadnych zbędnych słów. Wiem, że nic po prostu nie dzieje się bez przyczyny.
niedziela, 1 kwietnia 2012
WHETHER CERTAINLY.
Aby napewno to to właśnie nasze miejsce? Przejrzałam przez chwilę swojej nienagannie odbiegającej codzienności i sądzę, że jest gorzej. Przyrzekałam wiele swojemu życiu, jednak może jeszcze chwilę zajmie mi to utłanie rzeczywistości, snów i marzeń w jedno. Dzisiaj chcę jedynie powitać ponownie. Uśmiechnąć się, niezależnie. Dzisiaj kąciki ust nie są tak ciężkie niż zwykle..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

