Kolejny raz w odbiciu własnej świadomości, kiedy to kładę się pod pochmurnym niebem, serce na moment usypia. Zacina się dając jedyny sam fakt tego co potrafi zrobić wiatr, który zgrabnie już plętał się pomiędzy palcami. Dobrze pamiętam ten dotyk rzeczywistości. Ten śpiew u poranka dnia. Nie wiem co mówić już. Brak mi słów do określenia siebie. Znikam. Wiem, że skrywam się w sobie z czasem coraz głębiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz