Lubię wracanie o czwartej rano do domu. Jakoś tak dziwnie pusto, gdy od obojetności rzeczywistości przekracza się próg. Nie ma znowu tych samych roześmianych twarzy. Nie ma również harmonii i spokoju na dnie serca. Chciałabym żeby ktoś był. Ot tak, po prostu. Najlepiej żebyś to był Ty, ale nie to się nigdy nie zdarzy. To przykre.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz