Tyle obietnic. Przyrzeczeń. Wracaj do mnie.. Chodź by kolejny raz, jak dotykasz w ten sam sposób, a uśmiech witał każdego nowego dnia. Żyjmy, jakby nie było jutra.. O tyle słów i łez za dużo. Ale nie żałuję. WIem, że samo spotkanie Ciebie, było czymś tak wyjątkowym, że nie potrafię zdać sobie z tego sprawy. Przyzwyczaiłam się. Od nadmiaru pięknych słów, a później pozostawieniu w kącie ciemnego pokoju. Nie kochana. Nie dotknięta, przez promienie słońca, które gładziłyby skórę niczym jedwabista pościel.. Niczym Twój dotyk. Nie czuję nic... Oprócz tego, że wszędzie powtórnie wita mnie ten straszny ból. Nie chcę tego..
Wróć do mnie, póki nie nadszedł na mnie czas.
Wróć do mnie, póki nie nadszedł na mnie czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz